
|
W życiu każdego Indianina Huichol, najważniejsza droga to trasa pielgrzymki do niewielkiego, górniczego miasteczka o nazwie Camino Real Catorce. Jest to oczywiście wyprawa w poszukiwaniu kaktusów
Lophophora Williamsii. Obecnie jest to tylko pięć godzin jazdy autobusem, ale dawniej potrzeba było dwóch tygodni wędrówki, przez góry i pustynię (ponad 400 km), aby dotrzeć do wzgórza Virikuta.
Pielgrzymkę organizuje najczęściej kilkunastu mężczyzn. Przez dziesięć dni przed wyruszeniem, nie wolno im mieć żadnych kontaktów z kobietą. Po drodze zatrzymują się w Jerez (w stanie Zacatecas), wieczorem rozpalają tam ognisko. Chodząc wokół ognia, głośno wyznają swoje grzechy. Jeśli ktoś coś zatai i nie będzie szczery, nie znajdą kaktusów.
Po dotarciu do celu szukają przez cały dzień peyote, przez ten czas nic nie jedzą i nie piją. Wieczorem,
kiedy wracają już do obozu, kroją znalezione kaktusy i zaczynają je żuć, przechodząc w stan poza świadomością.
I tak postępują przez wszystkie 5 dni, które są przeznaczone na poszukiwania. Potem pielgrzymi z zapasem
peyote dla całej wioski, wracają do domu. Przez wiele dni po ich powrocie trwa fiesta, w trakcie której przestrzega się rytualnych czynności, zaczerpniętych z tradycji zarówno indiańskiej, jak i chrześcijańskiej. Oczywiście wszyscy uczestnicy są pod wpływem świętego kaktusa. Cała uroczystość, tańce, śpiewy, mowy są jemu poświęcone.
Huichole są bardzo eleganccy tak w ubiorze, jak i swoim zachowaniu. Nawet w powszedni dzień
są odziani w tradycyjne, piękne stroje, składające się ze spodni i koszuli z białego, lnianego płótna.
Brzegi ubrania ozdobione są wspaniałym, krzyżykowym haftem. Całości dopełnia oryginalny pas, zrobiony
z kilkunastu połączonych ze sobą torebek, a także biała, haftowana chusta, zarzucona na plecy i zawiązana
pod brodą.
Indianie Huichol są bardzo dumni ze swojej przynależności rasowej. Choć ich świat jest biedny w dobra materialne
i nie zawsze są najedzeni, to są to jednak bardzo szczęśliwi ludzie. Żyją w przeświadczeniu o szacunku dla siebie nawzajem i przyrody. Żują też oczywiście swojego świętego kaktusa, ale tylko podczas świąt (fiest) i nie popadają
w nałóg.
|